Blog

opowieść laktacyjna nr 2

opowieść laktacyjna nr 2

Chwilę dosłownie chwilę bo może z pół, może godzinę po porodzie cesarskim cięciem otrzymałam swojego maluszka. Został położony na mojej piersi i ssał ! Cieszyłam się, że odrazu miał „ten” odruch, że tak dobrze mu szło ale przedewszystkim cieszyłam się bliskością. Ja leżałam, od szyi w dół nie czułam nic przez kolejne 12h ale maluszek bardzo długo leżal na mnie ściskając swoimi usteczkami moją pierś. Od początku ciąży nastawiona byłam na karmienie naturalne bo uważam że to właśnie od nastawienia zależy bardzo dużo. W kolejnych dobach życia mojego synka bardzo często i na długo przystawiałam go do siebie, gdyż domagał się posiłku. Równiutko co 2h pobudka, 2h ssania, 2h odpoczynku i tak w kółko. Po około tygodniu poranione piersi dawały o sobie znać coraz bardziej. Pojawiła się gorączka 40 stopni, nawały pokarmu. Nie pomagały liście kapusty, chłodne okłady, tryskało samoistnie z obu piersi. Miałam wrażenie, że moje piersi to kamienie a gorące niczym ugotowane mleko absolutnie nie przeszkadzało mojemu synowi i ssał jeszcze bardziej niż do tej pory. Odcągałam pokarm, wylewałam, mroziłam oby tylko sobie ulżyć. Udałam się do szpitala, dostałam antybiotyk, po którym doszłam do siebie. To było wybawienie. Po wizycie u pediatry dostałam cudowną wskazówke. Po 3tygodniach karmienia Pani doktor powiedziała „SMOCZEK ! Jemu potrzebny jest smoczek..”. Ale jak to ? Przecież on w przyszłości spowalnia mowe..? ” Pani syn ma zbyt mocny odruch ssania.. chce Pani chodzić jak zombie?”. Ok wprowadzamy smoczek. Odżyłam. Nadal budziłam się co 2h ale już karmienie trwało 30 minut ! Początkowo po 15 minut z każdej piersi jak zalecała Pani doktor. Na każdej wizyciem szczepieniu okazywało się, że Franio przybiera na wadze idealnie, wręcz książkowo. Po 3 miesiącach w jednej z piersi pokarm jakby zanikał. Czym było to spowodowane nie wiem do tej pory. Kolejne pół roku karmiłam prawą piersią tylko i wyłącznie. Nie wierzę absolutnie, że przez nerwy zanika pokarm. Ja nerwów miałam wystarczająco dużo, karmiłam i jestem z tego dumna bo nie ma nic piękniejszego niż ta bliskość, ta więź, którą buduje się z dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia. W maju narodziny dziecka, pod koniec czerwca śmierć o 3 lata starszego brata i o dziwo to ja załatwiałam wszystkie formalności związane z pogrzebem. Nie poddałam się bo wiem, że pokarm z moich piersi jest czymś najcenniejszym co mogę dać synowi. Przy drugim dziecku też będę karmić o ile nie będzie żadnych przeciwwskazań zdrowotnych. Być może dłużej niż 9 miesięcy jak za pierwszym razem?

Natalia L.