Blog

Trójmiejski Tydzień Promocji Karmienia Piersią

Trójmiejski Tydzień Promocji Karmienia Piersią

Dzieje się w Trójmieście. Wielu wspaniałych ludzi i wiele miejsc postanowiło dołączyć do obchodów Tygodnia Promocji KP, których mam zaszczyt być główną organizatorką w Trójmieście właśnie 🙂

Relacja, gdy tydzień się skończy – czyli po 1 czerwca. Tymczasem na moim blogu będą pojawiać się piękne, wzruszające historie oraz niezwykłe obrazy. Historie kobiet, które karmiły, bo chciały, karmiły, choć miały problemy, karmiły, bo wiedziały, że to jedna z najważniejszych rzeczy, które mogą dać swoim dzieciom na początku ich drogi.

Posłuchajcie pierwszej opowieści:

” Było ciężko ale jestem! Razi mnie szpitalne światło i słyszę spanikowany głos mamy oraz uspokajający głos pielęgniarek:
-Czemu on nie płacze?!!
-Spokojnie zaraz będzie płakał- tak spokojnie mamusiu zaraz będę płakał tylko mnie odetkają…..już…jeszcze chwilka….jeszcze sekundka- łeeeeeeee.
Tak pięknie daje znać że jestem tutaj „łeeeee”…tak mówię że wszystko ok „łeee”
….kładą mnie mamusi na brzuszek…a potem szybko zabierają…..badają, mierzą, podają cyfry które nic dla mnie nie znaczą….przemywają, ubierają a potem znowu jestem przy mamie. Ale już nie w środku….teraz czuję dotyk maminych rączek oraz skóry, czuję jej zapach oraz słyszę głos. Mama próbuje mnie nakarmić…bo tak powiedziały Panie pielęgniarki…ale ja trochę niesforny jestem…..nie chcę tak od razu chwycić brodawke. Mama się trochę pomęczyła i JEST! Chwyciłem. Ale jestem taaaaaaki zmęczony więc sobie pokimam. Jeśc wcale mi się nie chce. Ojć znowu mnie zabierają! Mama ma jakieś komplikacje po porodzie….mówili coś o łyżeczkowaniu?? To ja na chwilkę jeszcze przysnę to może szybciej mame mi przyprowadzą.

O i znowu słysze mamę! …i panią pielegniarkę
-Które dziecko?
-Drugie.
-To rozumiem że wie Pani jak karmić?
-Tak wiem.
No ale ja znowu niesforny jestem i nie chcę chwycić….mama męczy się i męczy…..no i jej nie wychodzi….no ale po dłuższym czasie w końcu się udaje!

Mija doba……widzę że mama strasznie się krzywi gdy przystawia mnie do karmienia….chyba ją boli….ma aż prawie łzy w oczach…ale widzę też miłość….a ja jeszcze jestem taki uparciuch i nie chcę się nauczyć dobrze chwytać brodawkę….do tego mamusi mało mleczka leci….przestaję się najadać i zaczynam być głodny.

Po dwóch dobach jedziemy do domciu. Jupiii! W końcu będę z moją siostrą która tak się mnie doczekać nie może. No a mama opracowała taktykę jak w końcu przystawić mnie do piersi no bo ostatniej nocy cos jej trochę dałem popalić….mama zmęczona, ja nie chciałem chwycić no i nadzwyczajnie w świecie zacząłem się mocno denerwować. Pani trochę na nią nakrzyczała że jak to drugie dziecko i nie umie mnie nakarmić. No ale chyba z mamą w końcu się dogadaliśmy i inaczej mi podaje pierś 🙂 Chociaż mleczka dalej niewiele leci….

Po 3 tygodniach
. Mama miała przez ostatnie tygodnie strasznie dużo mleczka aż tu nagle- niespodzianka…..z dnia na dzień piersi zrobiły się jej miękkie i zaczęła się denerwować że pokarm jej zanika….co doprowadziło do tego że najzwyczajniej w świecie zacząłem być głodny. Ja tu ciągnę i ciągnę a tu nic nie leci więc zacząłem na nią krzyczeć „jak to?! Ja się przecież nie najadłem!! Łeeee”. Wystarczy że kilka dni tak na nią pokrzyczałem to słyszałem jak ze łzami w oczach dzwoni do taty i mówi coś o herbatce na latkacje i sztucznym mleku.  Przed wieczornym spaniem nagle podsuwa mi coś dziwnego….myślałem że to cyc więc chętnie chwytam a tu niespodzianka…..to nie cyc. Coś dziwnego….plastikowego i w dodatku trochę inaczej smakuje. Nie chcę tego! Bleee……No ale mama się nie poddaje i próbuje znowu. Ok skoro nalegasz to wypije….widze że mama ma łzy w oczach. Chyba jej się nie podoba że to pije…..to ja w takim razie nie chce! Fuj!
Co drugi dzień mama podaje mi to drugie mleczko….widzę że jest jej przykro ale z cyca nie zawsze leci tyle ile bym chciał więc posłusznie pije.

Po 2 miesiącach
. Mama jest szczęśliwa! Od kilku dni najadam się. To drugie mleczko nie jest już nam potrzebne! W nocy nawet mama mówi że zbiera się za dużo i co chwila mleczko ucieka bokami więc musi się przebierać ale jest szczęśliwa. To ja też! Zresztą mamy mleko lepiej mi smakuje.

Pod koniec drugiego miesiąca pochorowałem się :(. No zapalenie oskrzeli mnie dopadło…..nie mam też apetytu i musze brać jakieś lekarstwa oraz się inhalować. Mamie zaczęło się dużo pokarmu zbierać….albo może to przez to że ja nie chcę jeść? Ale mamcia moja dostała laktator więc odciąga pokarm…..zresztą i tak musi bo ja do antybiotyku biorę też priobiotyk a gdzieś go rozpuścić musi. Niestety przestałem lubić butle i nie specjalnie chcę z niej pić. Wolę cyca!

Po 3 miesiącu. Wyleczony w końcu jestem, apetyt wrócił. Niestety coś się stało i mama strasznie się zdenerwowała…..nawet płakała. Od tamtej pory musi mi dawać codziennie przed wieczornym spaniem butle…..bo znowu się nie najadam….Z początku nie chciałem! No kurcze wolę cyca! Już to mówiłem……ale mama ze łzami w oczach mi tłumaczy że nie starcza mi to co leci z cyca i musi mi dac to. No tak…..bo ciągne i ciągnę a tam nic nie leci więc się denerwuje. Ok. Jak ma być ta butla to niech będzie.

Ostatni tydzień. Od kilku dni mama nie zmusza mnie już do picia butli! Jupiiiii! Piję jej mleczko i mi wystarcza. Mama jest przeszczęśliwa…….mówi że dobre Panie jej pomogły. Jakieś doradczynie laktacyjne czy coś takiego…..mówi że pomogły jej nastawić się pozytywnie i przez to ma tyle mleczka żeby mi wystarczyło. No wreszcie! Mam nadzieję że już nie wrócimy do tego drugiego mleczka. Nie za bardzo przepadam za piciem z butelki….no chyba że mama gdzieś pojedzie a tata będzie musiał mnie nakarmić…..no ok to jeszcze jakoś przeboleje. Ale temu drugiemu mleczku mówimy NIE! Bo wiem że mamine mleczko jest dla mnie najlepsze :).”

Ewelina K. (zdjęcie również jej autorstwa)