Blog

opowieść laktacyjna nr 9

opowieść laktacyjna nr 9
Przed przyjściem na świat mojego dziecka, w zasadzie nie zastanawiałam się nad sposobem karmienia. Oczywiste było to, że dzieci karmi się butelką. Może niektóre mamy karmią piersią, ale to nie dla mnie. Chciałam jak najszybciej wrócić do dawnego życia, regularnych treningów, odrobić imprezy które przez ciążę musiałam odpuścić (w tym mój wieczór panieński). Nie mogłam się doczekać pierwszego piwka po porodzie. Rodzić właściwie też nie chciałam, więc ubłagałam psychiatrę o skierowanie na cc.
Pierwsza myśl o karmieniu piersią pojawiła się, gdy kupowałam wózek od pewnej mamy, która zaczęła opowiadać, jak ważne jest jak najdłuższe karmienie piersią, szczególnie dla odporności dziecka. Podjęłam temat podczas wizyty u pani ginekolog, która znając moje plany odnośnie cc, skwitowała tylko, że na pewno nie dam rady, nie poradzę sobie, bo skoro boję się porodu, to co będzie dalej. Bo przecież dziecko będzie płakało, a do tego nawał i poranione brodawki. Wtedy wiedziałam już, że zrobię wszystko, żeby udowodnić tej wrednej (a może właśnie mądrej) babie, że nie ma racji. Jednak nawet wtedy nie myślałam, ze pokarmię dłużej niż 3 miesiące. Tyle karmiła moja mama, teściowa.  Nawet kuzynka po tym czasie miała już „słaby pokarm”, więc to chyba rodzinne.
Synek przyszedł na świat w nocy, przez cc, tydzień przed planowanym terminem. Dostałam go zaraz po operacji, leżał na mojej klatce piersiowej do rana, później mieliśmy cały dzień na naukę karmienia. Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogę nie mieć pokarmu, poza tym wiedziałam, że na początku mały nie potrzebuje niczego więcej, niż kilka kropli siary. Dlatego, gdy w nocy był niespokojny i trochę płakał, nie pozwoliłam na dokarmianie. Nie przejęłam się tekstem pielęgniarki, że głodzę dziecko. Wiem jednak, że wiele innych mam dało sobie wmówić już na samym początku, że nie są w stanie wykarmić własnego dziecka. Kupują mleko modyfikowane „na wszelki wypadek”‚ bo boją się, że jak im się nagle pokarm skończy, to mąż będzie musiał w środku nocy lecieć do sklepu. Kończą karmić zbyt szybko, bo pediatra mówi, że skaza białkowa, albo alergia na laktozę i trzeba odstawić, a znajomi dziwnie patrzą, bo przecież dziecko po 6 miesiącach powinno pić „mleko następne”. Na szczęście ja wiem lepiej. Karmię synka prawie 11 miesięcy. odstawię, kiedy przyjdzie na to pora.
Nadesłała Asia P.