Blog

opowieść laktacyjna nr 6

opowieść laktacyjna nr 6

za względów zdrowotnych musiałam urodzić przez CC, organizm mój ani mojego synka nie dostał sygnału, że to już i „mleko nie leciało”, poza tym usłyszałam, że będzie mi ciężko karmić naturalnie – że za małe piersi, źle zbudowane, a dodatkowo synek ma bardzo cofniętą żuchwę – tyle problemów na raz…. ale na szczęście do sali przyszła b.dobra doradczyni laktacyjna (która co prawda stwierdziła, że Franek jej zdaniem jest b.głodny), ale poradziła przystawiać do piersi jak najczęściej, używać
laktatora, a mm karmić „z palca” żeby utrzymać odruch ssania. Oczywiście nie było to łatwe – bo czasochłonne i stresujące, ale z pomocą doradczyni oraz przyjaciółek które mnie wspierały telefonicznie przez 2,5 dnia pobytu w szpitalu dawałam radę. W trzeciej dobie, dosłownie chwilę przez wyjściem domu okazało się, że mam nawał mleka, znów b.kompetentna i miła pani pielęgniarka wyjaśniła mi, jak mam postępować i że mam „rzekę mleka”, co podbudowało moją wiarę w to, że jednak będę mogła wykarmić
naturalnie moje dziecko 🙂

na początku było ciężko, bo Franek przyzwyczajony był pić z palca, wiec ja odciągałam, a mąż go karmił, ale po kilku dniach odkryłam, że wystarczy zaufać dziecku i pozwolić mu robić przy jedzeniu kilknastosekundowe nawet przerwy i dzięki temu zaczął normalnie ssać pierś! także moje piersi szybko przestawiły się na ilość mleka którą dziecko potrzebowało i zabiegi z ciepłymi okładami przed i zimnymi pieluchami po karmieniu stały się zbędne, więc kp było już dla nas czystą przyjemnością 🙂

oczywiście nie obyło się bez komentarzy nawet rodziny, że jak to możliwe, że ja mając takie małe piersi mogę karmić itp… albo że powinnam dać butelkę na wieczór żeby dłużej spał – a mój 3m-czny synek karmiony wyłącznie piersią przesypiał całe noce – od 20 do 5-6 rano! albo że mój pokarm jest „za chudy” – a Franek b.szybko przybierał na wadze – aż pediatra postraszyła nas, że jak tak dalej pójdzie, to naprawdę będzie za gruby 🙂

teraz Franek ma już prawie roczek a nadal jest karmiony piersią (oczywiście wprowadzamy mu produkty dodatkowe zgodnie ze schematem żywienia niemowląt), tylko parę razy był lekko przeziębiony, jest pełnym życia dobrze odżywionym, świetnie rozwijającym się fizycznie i psychicznie chłopczykiem, który kilka razy dziennie (no i w nocy) lubi przytulić się „do cyca” (to jego ulubione hasło) 🙂

cieszę się, że przed porodem poświęciłam trochę czasu na lekturę książek i artykułów, szkołę rodzenia, rozmowy z koleżankami i wiedziałam, że nie ma czegoś takiego jak za mało, za chudy, zanikający nagle pokarm…. ale jest brak wiedzy, czasem nieprawidłowe przekazywane z pokolenia na pokolenie teorie (nawet od najbliższych, w dobrej wierze), zmęczenie, niewyspanie (tu zbawienne może być spanie z dzieckiem po karmieniu)

życzę wszystkim młodym rodzicom aby trafili na dobre i fachowe wsparcie, ale i sami wiedzieli na jakie problemy mogą się pojawić i jak sobie z nimi radzić

Nadesłała: Maja