Blog

Mea culpa

Mea culpa

Przedstawiam kolejne z „cudownych” odczuć towarzyszących mi w moim macierzyństwie: POCZUCIE WINY.

Oj tak, co jakiś czas pojawia się we mnie poczucie winy, że T. chodzi do żłobka, mimo tego, że ja jestem w domu z B. Zaczęło się od niani, kiedy T. miała ok. 10 miesięcy, a ja wracałam do pracy. Szczęśliwie ułożyło mi się, że mogłam pracować w domu, ale tych kilka godzin potrzebowałam każdego dnia, by zamknąć się w pokoju i poświęcić tylko obowiązkom służbowym, dlatego pojawiła się opiekunka. A raczej 3 opiekunki, bo każda znikała po mniej więcej miesiącu, może dwóch. Jedna się nie sprawdziła, dwie… ech, to dłuższa historia i nie na ten post.. No więc wybraliśmy żłobek, bo mieliśmy dość niestabilnych osób, które opuszczały nasze maleństwo, gdy ono właśnie się do nich przyzwyczaiło i polubiło – stwierdziliśmy z nadzieją, ale i obawą, że żłobek chyba nie ucieknie.

Za chwilę minie rok, od kiedy T. chodzi do żłobka, a ja wciąż mam to poczucie winy, że nie jest w domu z nami, że nie poświęcam jej tego czasu, że wybrałam „łatwiejsze” dla mnie rozwiązanie… I ta wina mnie gryzie, mimo że:

1. T. uwielbia chodzić do żłobka – biegnie do niego, cieszy się, że zobaczy dzieci, świetnie się w nim bawi i czasem nawet nie chce wyjść, gdy po nią przychodzę;

2. spędza tam tylko 4 godziny dziennie, a więc pozostaje nam naprawdę sporo czasu na wspólne aktywności, zabawy, przytulanki, pieczenie ciast, czytanie książek i spacery w deszczu;

3. mam naprawdę wiele na głowie, bo urlop rodzicielski, gdy ma się własną firmę, to nie to samo, gdy pracuje się dla kogoś, a przynajmniej nie w naszym kraju, gdzie przedsiębiorcom… no, to też wątek nie na ten wpis 😉

I wiem, że nie muszę mieć poczucia winy, bo to naprawdę dobre rozwiązanie. I wiem, że Blanka też pójdzie do żłobka.

Po prostu jestem mamą, a wraz z macierzyństwem to poczucie winy zazwyczaj dostaje się w komplecie.

Ty też je dostałaś?