Blog

opowieść laktacyjna nr 4

opowieść laktacyjna nr 4

Mam na imie Kasia.Jestem mamą 2 i pół letniej Lilki i półrocznego Patryka.

Moja przygoda z karmieniem piersia trwala rok z córka , a teraz mija pół roku jak karmę synka.

Będac w pierwszej ciąży, nawet przez mysl mi nie przeszło ,żeby karmic inaczej niż piersia. A biorąc pod uwagę fakt ze ani moja mama ,ani zadna z jej sióstr piersia nie karmiła to gdzies tam w podswiadomosci był strach ,że nie podołam…ale po wnikliwych dyskusjach okazało sie ,ze nie karmiły bo tak było im wygodniej…flacha mleka i swiety spokój- ale wtedy taka była moda i za tym widocznie kobiety podążały.

Narodziny córki to byl cudowny moment , tym bardziej ,ze szpital w którym rodziłam kładł duzy nacisk na naturalne porody, laktację ,karimenie piersią , kontakt skóra do skóry i  w dodatku to nie była czcza gadanina ,ale pomocny przeszkolony personel ,który pomagał i doradzał, ale tez nie potępiał gdy cos szło  opornie.

Po pordzie (naturalnym) szybko napłyneło mleko , córcia najedzona i zadowolona rozwijała się ksiazkowo.

A ja jako mama ,w tej nowej roli odkrywałam siebie inną , lepsza,zdolną do poswieceń o jakie nigdy bym sie nie podejrzewała. Uczyłam sie mojego dziecka ,tak jak córka uczyła sie swiata …po jakichs 6 miesiacach odgadywałam bez problemu potrzeby mojego dziecka, czym nie raz byłam zdumiona.

Najfajniejsze w karmieniu jest to ,ze mleko zawsze jest gotowe , zawsze na miejscu i zawsze takie, jakiego dziecko potrzebuje. Super faktem jest tez samo karmienie , ta więź z dzieckiem , to ciepło i bliskośc które procentuje w przyszlości ,które koi i matke i dziecko.Uspokaja i otwiera w nas pokłady miłości do tych małych Skarbów .

 

Gdy byłam w ciazy z synkiem tez byłam pewna ze cyc bedzie metoda jaka wybiorę.Zdumiał mnie fakt że o wiele szybciej ustalił sie mój „zegar karmienia”, szybciej odgadywałam potrzeby naszego synka , a ten uwielbia jesść.Uwielbia nadal 🙂 ….Potrafił jeść półtorej godziny  co godzinę…na szczęscie ten okres szybko minął ,choć było ciężko zaniedbywac starsza córke , gdy nie mogłam sie oderwac od maleńkiego dziecka.Wypracowałam jednak system który pozwlił mi opiekowac sie małym i kreatywnie spedzac czas z córka…(np. karmiłam synka a córce czytałam wtedy książki, albo rozkładałam jej farby i duzy arkusz papieru – ja miałam ja na oku , a synek był najedzny ) . Teraz juz mamy ustalone godziny snu w dzień wiec organizuje czas tak, aby pogodzić ze soba wszystkie obowiazki i za zdumieniem stwierdzam ,ze znajduje tez czas na przeczytanie ksiazki , czy wypicie kawy w spokoju.

Moja mleczna droga będzie jeszcze trwać jakiś czas i bardzo mnie to cieszy.

To niesamowite uczucie i choć nie potępiam mam ,które wybierają inne metody żywienia dzieci (bez względu na powody ,które nimi kierują)…bo przecież to ich dzieci i ich decyzja, to ja robilabym wszystko by jednak karmić naturalnie.

Miałam (mam) to szczęście ,że dzieci są zdrowe ,nie mają alergi i innych schorzeń , urodziły się w terminie ,bez komplikacji i dziękuję Bogu za to każdego dnia.

Życzę każdej mamie , by wybrała to co najlepsze dla Jej dziecka, i by ta mleczna przygoda była bezstresowa i bezbolesna!

Nadesłała: Katarzyna G.