Blog

nie gra, nie śpiewa, a jednak zachwyca, czyli o Weerol słów kilka

Jestem wybredną i wymagającą mamą. Nie mam sobie tego jednak za złe, bo dotyczy to książeczek i zabawek dla moich dzieci. Nie zachwycam się wszystkim i długo decyduję, co zakupić do dziecięcego pokoiku. Chcę, by rzeczy otaczające T. i B. były piękne, estetyczne, wyjątkowe. Chcę, by uczyły się pięknego świata, by teksty były mądre, ilustracje wyszukane, zabawki kreatywne. Z tego względu najczęściej sama wolę kupić im coś, niż otrzymać w prezencie… no tak, jestem przecież wybredna i wymagająca 😉

Niesamowicie przyjemne i bardzo inspirujące jest obserwowanie dzieci, które odkrywają świat. Ich zafascynowanie jest fascynujące. Ich ciekawość – zaraźliwa. W ich pełnych skupienia oczach widać moment tworzenia świata. Tak, ten moment, kiedy nagle coś powstało z niczego.. Miał rację Gaardner pisząc, że dzieci gwarantują tworzenie się świata od nowa!!

Jestem przekonana, że przedmioty, którymi otaczamy maluchy, zabawy, w które się z nimi bawimy, nasze komunikaty i działania – to wszystko wpływa na sposób poznawania, uczenia się i oswajania świata. Dlatego warto wybierać mądre zabawki, warto wspierająco mówić i warto samemu znaleźć swoją kreatywność i twórczość! Ach, i jeszcze coś…. warto też podążać za dzieckiem. Obserwować je i pozwolić na samodzielność. My dorośli nie jesteśmy tylko nauczycielami – bądźmy też uczniami! I towarzyszami zabaw. O tak, maluchy potrzebują naszego pełnego uwagi i miłości towarzystwa 🙂

I tu nadchodzi moment, że muszę się do czegoś przyznać…. tak, chcę by moje Córki miały ładne zabawki i książki, bo…. sama uwielbiam piękne, designerskie i wyjątkowe przedmioty!! Nie zawsze łatwo je upolować, ale czasem się udaje 🙂

Tak właśnie udało się nam z Weerolem. Kto obserwuje mnie na Facebooku dobrze wie, o czym mówię! Cudna zabawka, kryjąca w sobie już na starcie 3 różne zabawki, w zestawie z Rok’nRolem zamienia się w…. 5 zabawek! Niesamowita atrakcja i dla dzieci – bo wciąż się zmienia – i dla mamy – bo taka ładna – i dla taty – bo może sobie pomajsterkować :-). Weerol może być taczką, bujawką, konikiem, wózeczkiem.. Może być, czym chcesz i o to właśnie chodzi, prawda? Można się na nim bujać, można przewozić arcyważne skarby (albo lale, kasztany i bibułę – tak tak, patrzę właśnie, co też znalazło się w naszym Weerolu 😉 ), można kazać się wozić (zwłaszcza lubi to królowa Blanka). A wiecie co teraz jest najważniejsze dla mnie? T. i B. mogą bawić się razem – co właśnie aktywnie odkrywają 🙂 I B. uwielbia wozić starszą siostrę, a T. uwielbia być wożona 🙂 Nie ma więc kłótni i przepychanek, która w tej chwili będzie bawić się Weerolem, uffff.

A ja się cieszę, bo widzę, jak się razem bawią. Bo widzę, jak Weerol rozwija ich aktywność i wyobraźnię. Bo najzwyczajniej w świecie – ładny jest, naturalny drewniany z tymi pomarańczowymi elementami! I cieszę się, że jest z nami, bo mimo, że teoretycznie jest zabawką od 18 miesiąca życia, to jednak 12-miesięczna B. znakomicie wykorzystuje jego możliwości, a ja sobie mogę myśleć, jakie twórcze i inteligentne mam dzieci 😉

Więcej o Weerolu możecie poczytać TU

A TU niespodzianka! Można wygrać Weerola, albo – w nagrodę pocieszenia – urocze, w sam raz na jesień, poduchy Twinnies 🙂 Lećcie i wygrywajcie, a potem…. potem odkrywajcie świat z Weerolem 🙂