Blog

jak rozmawiać z dziećmi o śmierci

jak rozmawiać z dziećmi o śmierci

Zauważyliście? Tak, pytam „jak” a nie „czy”, bo to jasne, że z dziećmi trzeba rozmawiać o śmierci, w końcu jest ona częścią życia i każdy, każdy w końcu się z nią spotka – i to nieraz, zanim stanie z nią twarzą w twarz..

Można rozmawiać różnie, na wesoło, na poważnie, a nawet surrealistycznie. Można wspomóc się książkami – trochę ich jest na rynku, ponieważ śmierć to jeden z tych trudnych tematów, z którymi ciężko nam się zmierzyć ot tak. I tak możemy wybrać np. „Małą książkę o śmierci” Pernilli Stalfelt (śmierć na wesoło), „Niebo” Bruno Giberta (choć ona bardziej traktuje o niebie.. na poważnie), czy wreszcie „Gęś, śmierć i tulipan” Wolfa Erlbrucha. To tylko kilka przykładów pozycji, które mogą stać się przyczynkiem do rozmowy o umieraniu. Warto również wykorzystywać sytuacje, które mogą nam się przydarzyć, np. gdy na spacerze spotkacie nieżywego ptaszka, gdy kot przyniesie do domu upolowaną przez siebie mysz, czy gdy będziecie przechodzić koło cmentarza. Dzieci w sposób zupełnie naturalny pytają o wszystko i nawet jeśli pytania wydadzą nam się cokolwiek dziwne, a może nawet „bezduszne” (piszę w cudzysłowie, bo dzieci nigdy bezduszne nie są), to nie należy ich zostawiać bez odpowiedzi, tylko rozmawiać z nimi, tak by zrozumiały. By nie pozostały z tym same.

Jednak to, co chcę dziś napisać przede wszystkim to: ROZMAWIAJCIE NIE ZWLEKAJĄC.. Nie czekajcie.. Bo może się zdarzyć, że nagle zabraknie kogoś Wam bardzo bliskiego, a wtedy… wtedy nie będziecie mieć sił, by rozmawiać i tłumaczyć. Wtedy śmierć jawi się jako coś strasznego i okrutnego, albo niesprawiedliwego. Wtedy dzieci zaczną bać się śmierci.. A one nie powinny się jej bać.

Bo śmierć nie jest ani straszna, ani okrutna, ani niesprawiedliwa. Ona po prostu jest. W każdym z nas.

I choć bardzo boli, gdy odchodzi ktoś bliski, jedyne co możemy zrobić, to zaakceptować to, przeżywając żałobę, smutek i żal.

Bądźmy w tym z naszymi dziećmi. Przytulajmy je mocno. I tłumaczmy, dlaczego jesteśmy smutni. „Dlaczego płaczesz, mamusiu?” – to pytanie pojawi się prędzej czy później. Tłumaczmy im, tak, i rozmawiajmy. Jeśli zaczniemy wcześniej, gdy jeszcze cień śmierci nie padnie na nasze serce, będzie łatwiej, nie boleśnie, naturalnie.

Spróbujcie.