Blog

opowieść laktacyjna 3

opowieść laktacyjna 3

Kiedy byłam w ciąży karmienie piersią wydawało mi się oczywiste i naturalne, że będę karmić, jak miliony kobiet na całym świecie. Czułam więź z małą istotą mieszkającą w moim brzuchu pod moim sercem, karmiłam ją 9 miesięcy swoją miłością i czułością i chciałam ja karmić tym co mogłam dać jej najlepszego, swoim mlekiem. Pomimo tego pragnienia, nie czułam nacisku i presji, moja mama nie karmiła piersią ani mojego brata ani mnie, więc ja po prostu przyjęłam postawę, że będzie co będzie, będzie co życie przyniesie…Wszyscy dookoła podkreślali jakie to karmienie jest ważne i jakie trudne, ile z nim problemów, że mogą wystąpić nawały, zatory i ropnie, brzmiało strasznie, przerażało. A potem narodziła się “malutka” kruszynka ważąca prawie 4kg, spojrzała na mnie swoimi ciemnymi oczkami a ja przepadłam, pokochałam ja w pierwszej sekundzie jeszcze mocniej niż już ja kochałam o ile to w ogóle możliwe. Na sali porodowej nikt mi nie powiedział bym ją przystawiła, a ja w ferworze tego wszystkiego zapomniałam, ale już poza porodówką od razu spróbowałyśmy, na szczęście mała nie miała problemu z przystawieniem się, ssała mocno i chętnie. Całe życie będę miała przed oczami jej wzrok patrzący na mnie jak jadła, mówiący “to moje, nie ruszaj”, nigdy nie zapomnę jak szukała piersi dziobiąc noskiem dookoła, jak się wtulała i gładziła rączkami moja pierś, jak się uśmiechała zasypiając z piersią w buzi i jak się cieszyła jak była głodna i ją brałam na ręce. Ominęły mnie nawały i ropnie, a dwa zastoje, które były przegoniłyśmy szybciutko karmiąc spod pachy, która to pozycja nie jest moją ulubioną. Spędzałyśmy całe dnie siedząc, leżąc, jedząc i się przytulając, zdarzały się też noce mleczne, gdzie obie spałyśmy obok siebie wtulone, a mała jadła kiedy chciała. Karmiłam małą moim mlekiem ok 9 miesięcy, ale miłością naszą karmimy się cały czas, mleko zastąpiłam jeszcze większą dawką miłości, którą teraz mała mi oddaje na każdym kroku, świadomie, najpiękniejsze co może być to mała przytulająca się i biorąca w swoje małe łapki moją twarz i rozdająca buziaki.

Marta