Blog

do przyszłej lub młodej mamy kilka słów o frustracji

do przyszłej lub młodej mamy kilka słów o frustracji

Jeśli nie wiesz, czym jest frustracja, bo nigdy jej nie doświadczyłaś – zostań matką. Nie, nie zrozum mnie źle, nie odradzam Ci wejścia w tę niesamowitą rolę. Nawet to nie jest narzekanie czy skarżenie się. Po prostu ja już wiem. Podwójnie. I czy kiedykolwiek żałowałam, że mam dzieci? Nigdy w życiu!

A jeśli już jesteś mamą, to z pewnością dobrze mnie rozumiesz!

Bo frustracja się pojawia, czasem, nawet jeśli bardzo bardzo rzadko. Może ją wywołać noworodek krzyczący kolejną godzinę z rzędu, bo cierpi na kolki. Może być wynikiem kryzysu laktacyjnego lub w ogóle problemów z wykarmieniem swojego dziecka piersią, mimo wielkiej chęci i wielu prób. Może dopaść Cię, kiedy siedzisz kolejny tydzień (miesiąc) sama w domu, z nikim się nie spotykasz, nawet do sklepu ciężko Ci wyjść, nie wspominając o kosmetyczce czy fryzjerze – bo maluch stale i mocno potrzebuje mamy, ciągle ciągle ciągle! A może frustruje Cię  fakt, że jesteś kurą domową, podczas gdy inne koleżanki robią karierę zawodową? Albo najzwyczajniej wkurza Cię, że po raz setny musisz ułożyć tę samą układankę? Nie wspomnę o buncie dwulatka i aferach w sklepie…

Hm, to wszystko Cię ominęło? To pora urodzić drugie dziecko i spróbować zająć się dwójką (najlepiej w małym odstępstwie czasowym)! Dla najwytrwalszych pozostaje jeszcze trzecie, czwarte, piąte… a najlepiej piątka naraz 🙂

Straszę Cię? A może przesadzam? pewnie trochę tak, ale chcę byś zrozumiała mnie dobrze – to zupełnie normalne! Tak jak chęć, by wyjść z domu i nie wrócić (przynajmniej na kilka godzin), tak jak potrzeba zaciśnięcia oczu i uszu, by nie widzieć i nie słyszeć. Tak jak marzenie o życiu – tym dawnym, odległym – bez dzieci.. Nie wstydź się więc. Gdy chcesz krzyczeć, krzycz, płakać – płacz, nawet jeśli masz potrzebę, by wyjść, a jesteś sama w domu – wyjdź na chwilę za drzwi. Maluchowi nie stanie się nic, jeśli popłacze 5 minut, a Tobie na pewno przyda się ten odpoczynek, bo da siły na dalsze lulanie i przypomni, że – oj tak – kochasz tego brzdąca najbardziej na świecie!

Wszystkie uczucia i emocje, których doświadczamy, są dobre, bo coś nam pokazują, coś uświadamiają, wreszcie – mają nas czegoś nauczyć. Ucz się więc, odrabiaj lekcje i nie udawaj przed całym światem, że jesteś zawsze szczęśliwą i wiecznie zadowoloną mamą.

Prawdopodobnie nikt by w to i tak nie uwierzył 🙂