Blog

wpis jesienny

wpis jesienny

szaro, buro, zimno i do tego mokro….

chyba nadszedł czas na jesienną depresję! no ALE – z dwojga złego, lepsza depresja jesienna, niż poporodowa, uwierz mi! Bo tę spowodowaną brakiem słońca można przegonić kubkiem ciepłej herbaty (może być laktacyjnej), z dodatkiem cytryny i syropu z agawy (no chyba, że jesz miód), książką i mięciutkim kocykiem. Albo długą kąpielą. Albo wesołą komedią obejrzaną z mężem. Alboooo – czymkolwiek innym, Ty wiesz najlepiej, co skutecznie przegania jesienną deprechę, prawda?

Z depresją poporodową nie jest tak łatwo. Po pierwsze przychodzi ona po ciuchu i powoli zagarnia każdą cząstkę Ciebie – jako mamy, jako kobiety, jako kochanki.. najpierw tłumaczysz to (Ty i całe Twoje otoczenie) hormonami po porodzie albo niewyspaniem, potem wszyscy rozumieją, że to baby blues, którym nie trzeba się przejmować, bo przejdzie, no i przecież nadal niewyspana jesteś.. i faktycznie, najczęściej przechodzi ten łobuz i urwis baby blues, który podszczypuje i ciągnie za włosy, ale jak się znudzi, to biegnie dalej, szukać kolejnej ofiary. Ale czasami jego miejsce zajmuje zła wiedźma, która zaczarowuje Ciebie i odbiera całą radość z bycia mamą. Tylko, że jak się rozgości, to Tobie już brakuje sił, a otoczenie nie bardzo rozumie, dlaczego wciąż TAK się zachowujesz, pewnie trochę przesadzasz i wyolbrzymiasz.. albo niczego nie widzi, bo zamykasz się w swoim domu i wszystko trzymasz w sobie, a ten czarny welon, który Cię spowija, no cóż, jest niewidzialny.

WIEM TO. Wiem, bo i ja ten welon nosiłam. Mimo wsparcia Męża, mimo pączkującej wiosny, mimo tego, że po 3 miesiącach faktycznie wszystko zaczęło się układać lepiej, łatwiej, mądrzej.. Czarownica Depresja ma olbrzymią moc. A Ty, zmęczona Mamo, która w dodatku często czuje się winna (że nie kocha wystarczająco, że nie cieszy się wystarczająco, że boi się zostawać sama z dzieckiem, że nie radzi sobie jako mama…), nie musisz umieć przegonić jej sama!

Proś o pomoc.

Szukaj specjalistów.

Płacz i przytulaj się, ile wlezie.

I nie wstydź się swoich emocji, strachów, smutków.

MÓW.

Ja słucham.

I zrób sobie kubek ciepłej herbaty (może być laktacyjnej), z dodatkiem cytryny i syropu z agawy (no chyba, że jesz miód), posiedź z książką pod mięciutkim kocykiem. Albo zrób sobie długą kąpiel. Albo obejrzyj wesołą komedię z mężem. Alboooo – cokolwiek innego.

Od tego depresja poporodowa pewnie nie zniknie, ale na pewno zrobi Ci się cieplej. Tam w sercu.