Blog

zajęcia polisensoryczne – czyli radosne odkrywanie świata

zajęcia polisensoryczne – czyli radosne odkrywanie świata

BN1 Pisała się długa notka, oj pisała. Z uśmiechem na ustach opisywałam nasze polisensoryczne zajęcia. Wspominałam o wspólnych zabawach, o poznawaniu świata, o fascynujących odkryciach. O obserwowaniu jak jesienią spadają i tańczą na wietrze liście (za pomocą suszarki), o wspólnym plażowaniu (na piasku sensorycznym), dotykaniu kamieni, szyszek, futerka, wąchaniu kwiatów i przypraw korzennych, o smakowaniu jabłek, mandarynek i tych niekoniecznie jadalnych, ale jakże interesujących przedmiotów 😉 O zabawie z bańkami mydlanymi, taplaniu się w wodzie i uważnej obserwacji światełka, czyli świeczki (to magiczny moment każdego spotkania. gdy światełko wita się z dziećmi, a one jak zaczarowane wpatrują się w ten mały punkt…). O zabawach jesiennych, letnich, zimowych i tych przyszłych – wiosennych. O grze na instrumentach i wsłuchiwaniu się w odgłosy natury.

IMAG1739 Zajęcia „W świecie zmysłów”, czyli polisensoryczne poznawanie świata, to jedne z moich ulubionych i najchętniej odwiedzanych przez rodziców zajęć. Dlatego tak miło mi się tę notkę pisało, bo wspomnienie rodziło uśmiech i radość! Gdy pisałam o rytuałach, o śpiewaniu piosenki na początek zajęć, kiedy to witamy się z każdym dzieckiem z osobna, o masowaniu rączek i witaniu się ze światełkiem. A nawet o Staszku – naszym warsztatowym piszczącym, mięciutkim przyjacielu. O tym, jak dzieci dojrzewają, dorastają, zaczynają klaskać, albo czekać. Jak żywo reagują na to, co się dzieje, czego doświadczają. Jak zaczepiają inne dzieci. A nawet o tym, jak czasem się boją, siedzą na kolanach mamy,  obserwują otoczenie.

IMAG1736 Ale notkę mi wcięło. Zniknęła, jak to czasem lubią znikać te mozolnie wklepywane słowa. Figle rzeczy martwych. Bywa i tak. Dlatego w tej notce nie będzie wiele słów, ale za to wpatrzcie się w zdjęcia. Wczujcie się, wyobraźcie sobie tę małą salkę, pełną dzieci i ich mam. To ciepłe miejsce, w którym wszyscy czują się dobrze. I do którego wszyscy wracają.

 

Lubię myśleć, że maluchy cieszą się na nasze spotkania. Tak jak ja się na nie cieszę. Lubię myśleć, że czekają – jak i ja czekam.

Dołączycie do nas?